LEGO® Serious Play®

Gdy słowa to za mało, niech przemówią ręce

Najpierw zbuduj, potem powiedz

Najgłośniejsza osoba w sali zwykle ustawia całą rozmowę. Reszta dopowiada, przytakuje, czasem milknie. Połowa zdań pada dopiero na korytarzu, po spotkaniu.

LEGO® SERIOUS PLAY® odwraca tę kolejność. Tu najpierw budujesz, potem mówisz, a głos dostaje każdy przy stole.

Na czym to polega

Metoda powstała w grupie LEGO z prostego pomysłu. Skoro dzieci od dekad budują z klocków swoje marzenia, dorośli mogą zbudować z nich swoją strategię, zespół, wyzwanie. U podstaw leży założenie, że odpowiedź jest już w sali, w głowach ludzi, którzy tam siedzą. Rolą facylitatora jest ją wydobyć, zamiast przynosić gotową z zewnątrz.

W praktyce wygląda to tak: dostajesz pytanie, budujesz z klocków model, który jest Twoją odpowiedzią, a potem opowiadasz jego historię. Model staje się metaforą, czymś, co można obejrzeć, obrócić w dłoniach, dopytać.

Trzy fazy, które wracają przez cały warsztat

Cały warsztat opiera się na jednym, prostym rytmie, powtarzanym wiele razy.

Wyzwanie -Facylitator zadaje pytanie do zbudowania, takie, które otwiera na refleksję, zamiast domagać się jednej słusznej odpowiedzi.

Budowanie -Każdy samodzielnie buduje swój model. Ręce pracują, myśl nadąża za nimi, pojawiają się skojarzenia, które przy zwykłym gadaniu umykają.

Opowieść - Każdy po kolei opowiada historię swojego modelu. Reszta słucha oraz dopytuje o model, miast oceniać człowieka.

Ten cykl, wyzwanie - budowanie - opowieść, wraca przez cały warsztat. Z prostych modeli rosną wspólne, łączone w jedną mapę sytuacji.

Dlaczego ręce mówią więcej niż słowa

Myślenie rękami ma mocne podstawy. Badania z psychologii oraz neuronauki pokazują, że uczenie się oraz pamięć są ściśle związane z tym, jak ciałem działamy w świecie. Budując model, odciążasz głowę, część znaczeń przenosisz na coś widzialnego oraz dotykalnego, dzięki czemu myśl rusza w nowe rejony.

Dochodzi do tego efekt, który w klasycznej rozmowie pojawia się rzadko. Skoro każdy ma przed sobą gotowy model, zanim padnie pierwsze słowo, każdy wchodzi do dyskusji na równych prawach. Osoby ciche oraz młodsze stażem dostają realny głos. Osoby dominujące dostają szansę usłyszeć to, co normalnie by im umknęło.

Model bierze też temat na siebie. Mówisz o tym, co stoi na stole, zamiast o sobie nawzajem, dlatego trudne rzeczy łatwiej nazwać.

Kiedy po nie sięgnąć

LEGO® SERIOUS PLAY® sprawdza się wszędzie tam, gdzie liczy się głos całego zespołu oraz wspólna własność decyzji. Najczęściej sięgam po nie, gdy:

  • zespół układa strategię oraz chce, żeby każdy wniósł swój obraz celu;

  • trzeba rozwiązać problem, który dotyczy wszystkich, a dotąd każdy widział go inaczej;

  • budujecie zespół od nowa albo łączycie kilka zespołów w jeden;

  • firma przechodzi zmianę, restrukturyzację, fuzję, a ludzie potrzebują się w tym odnaleźć;

  • pod powierzchnią jest napięcie, które trudno nazwać wprost.

Efekt jest zawsze podobny. Problem przestaje być abstrakcją, staje się widoczny oraz wspólny. Decyzja, którą zespół zbudował własnymi rękami, staje się jego decyzją, dlatego odpowiedzialność za nią przychodzi naturalnie.

Czym LEGO® SERIOUS PLAY® jest, a czym bywa mylone

Warto od razu ustawić oczekiwania. To poważna metoda pracy, z własnymi zasadami.

Klocki w roli zabawnej rozgrzewki na start spotkania to coś innego niż LEGO® SERIOUS PLAY®. Budowanie diagramów organizacji czy planu biura to też coś innego. Sens metody leży w cyklu budowania, refleksji oraz wspólnego uczenia się.

To również narzędzie dialogu, zamiast perswazji. Celem jest wspólne zrozumienie oraz rozwiązanie, miast przekonania zespołu do z góry ustalonej tezy.

Rzetelny warsztat trwa swoje, zwykle od kilku godzin do całego dnia. Skrócenie go do „w godzinkę" obniża jakość, dlatego pełnego efektu szukamy w pełnym procesie. Najlepiej pracuje się w grupie od czterech do ośmiu osób.

Dlaczego prowadzi to ktoś z zewnątrz

Jedną rzecz widać z tej metody bardzo wyraźnie. Lider, który sam jest częścią zespołu, z wewnątrz trudno odczytuje jego potrzeby, sam tkwi bowiem w układzie, który chce zmienić. Pytanie od szefa zawsze niesie kontekst relacji, czasem cień drugiego dna.

Facylitator z zewnątrz zdejmuje ten ciężar. Ludzie czują się bezpiecznie, ponieważ pytania zadaje ktoś, kto szuka ich własnych odpowiedzi, zamiast forsować swoje. Zespół zostaje przy temacie, ja pilnuję procesu oraz zadaję pytania, które prowadzą głębiej.

Prowadzę te warsztaty z perspektywy osoby, która sama prowadziła firmy jako CFO oraz CEO. Wiem, jak wygląda strategia oraz trudna zmiana od środka, dzięki czemu pytania do zbudowania trafiają w realne wyzwania biznesu, miast w ćwiczenie dla samego ćwiczenia.

Porozmawiajmy

Niektóre rzeczy łatwiej zbudować, niż wypowiedzieć. Jeśli masz przed sobą temat, który w rozmowach ciągle się wymyka, to dobry moment, żeby sięgnąć po klocki.

Zbudujmy rozwiązanie, zamiast tylko o nim rozmawiać.